Ekonomia – to tylko wydaje się być skomplikowane!

Zjednoczenie Niemiec roku 1990 – gospodarczy sukces czy porażka? Kontynuacja rozmowy rozpoczętej podczas warsztatów haftu & ekonomii.

W latach osiemdziesiątych sytuacja obu państw niemieckich była diametralnie odmienna. RFN to gospodarcza potęga, niemająca sobie równych w Europie, będąca jednocześnie typowym zachodnim państwem dobrobytu z hojną sferą socjalną. Wprawdzie w latach osiemdziesiątych sytuacja nie jest aż tak dobra jak w pierwszych dwóch dziesięcioleciach istnienia republiki – mocno o sobie daje znać utrzymujące się wysokie bezrobocie , wysoki dług publiczny, a bardzo rozbudowane funkcje socjalne państwa coraz bardziej ciążą gospodarce, która nie wykazuje już tak ogromnej dynamiki. Mimo to RFN w latach osiemdziesiątych to pierwszy eksporter światowy, tzw. „fabryka świata” oraz trzecia największa gospodarka globu. Państwo, do którego wciąż napływają masy emigrantów pragnące posmakować życia w raju. Państwo o sprawnie funkcjonującej, wydajnej gospodarce.

NRD natomiast już od końca lat siedemdziesiątych zdecydowanie chyli się ku upadkowi, chociaż z zewnątrz wydaje się być stabilnym krajem o dobrze ugruntowanej pozycji międzynarodowej. Jednakże gospodarka kraju, tak jak gospodarki pozostałych krajów socjalistycznych przeżywa ogromne trudności i faktyczny stan Państwa jest coraz trudniejszy do ukrycia przed zmęczonym społeczeństwem. Polityka socjalna w NRD jest zdecydowanie bardziej rozbudowana niż w RFN, przy czym słabo prosperująca NRD nie jest w stanie dźwigać takiego obciążenia. Coraz bardziej daje o obie znać anty-innowacyjny charakter gospodarki centralnie planowanej, a podyktowanie skrajnym nurtem ideologicznym decyzje o likwidacji średniej przedsiębiorczości i drobnego rolnictwa dają katastrofalne rezultaty. NRD wręcz fizycznie zaczyna popadać w ruinę. W ruinę popada infrastruktura, nawet bardzo cenne zabytki nie są poddawane renowacji, a zakłady przemysłowe są w większości  przestarzałe i wymagają ciągłych remontów. Katastrofalny jest stan środowiska naturalnego. Jakość  życia obywateli ulega stałemu pogorszeniu. Spokój i w miarę sprawne funkcjonowanie kraju utrzymywane jest tylko dzięki wybitnie rozbudowanemu aparatowi bezpieczeństwa i permanentnej inwigilacji przez służby bezpieczeństwa wszystkich sfer życia obywateli. Jedyną formą protestu stają się wciąż podejmowane próby ucieczki na zachód.

Sytuacja ulega zaostrzeniu w roku 89 podczas tzw. wiosny ludów. Reżimy komunistyczne zaczynają kruszyć się w ościennych państwach bloku wschodniego. W ZSRR od 1985 ster władzy dzierży proreformatorski Michaił Gorbaczow. Jego „pierestrojka” i „głasnost” dają wytchnienie i nadzieję. Ta polityka odwilży nie dociera jednak do NRD. Jej przywódca Erich Honecker  jest zatwardziałym aparatczykiem mającym coraz mniejszy kontakt z rzeczywistością.

W maju 89 roku Węgrzy likwidują część zasieków na granicy z Austrią. Z okazji tej skwapliwie korzystają obywatele NRD udając się coraz większym strumieniem na „wakacje” na Węgry i nielegalnie przekraczają granicę, by przez Austrię przedostać się do RFN, gdzie automatycznie otrzymują obywatelstwo. Strumień uchodźców rośnie, a władze nie są w stanie zrobić wiele by go powstrzymać. Część uciekinierów znajduje schronienie również w ambasadach RFN na terenie Czech i Polski. Sytuacja staje się coraz bardziej dramatyczna. Tymczasem władze NRD przygotowują się do hucznych obchodów czterdziestolecia republiki, które przypada na 7 października. Do tej daty liczba osób, którym udało się wydostać z NRD od początku roku sięga już prawie 200 tysięcy. Obchody  okrągłej rocznicy republiki upływają pod znakiem społecznych protestów i demonstracji, tym razem jeszcze skutecznie stłumionych. Fala niezadowolenia przybiera jednak na sile. Obywatele pokazują swoje niezadowolenie i sprzeciw wobec władzy coraz odważniej i częściej. Erich Honecker na znak protestu wobec bierności podległych mu władz i ich braku umiejętności uspokojenia nastrojów społecznych składa dymisję, która ku jego zaskoczeniu zostaje przyjęta. Kolejna ekipa rządząca nie przeprowadza jednak żadnych reform. Fala niezadowolenia rośnie. W listopadzie w Lipsku i Berlinie dochodzi do gigantycznych pokojowych demonstracji na niespotykaną skalę. Ulicami Lipska przechodzi pięciuset tysięczny tłum (równy liczbie mieszkańców Lipska) ,a w marszu pokojowym w Berlinie bierze udział prawie milion osób. Służby bezpieczeństwa okazują się całkowicie nieprzygotowane na taką sytuację.

Społeczeństwo coraz głośniej domaga się prawa do swobodnego podróżowania do RFN i otwarcia granic. 9 listopada podczas konferencji prasowej sekretarz partyjny Gunter Schabowski na skutek pomyłki ogłasza otwarcie przejść granicznych z RFN. Prasa podchwytuje tą deklarację, po czym wiadomości rozchodzą się błyskawicznie. Pod Bramą Brandenburską gromadzi się coraz liczniejszy tłum. Ludzie spontanicznie zaczynają niszczyć jego elementy. Bezradni strażnicy wreszcie otwierają przejścia graniczne. Festiwal radości trwa jeszcze kilka dni.

Po tych wydarzeniach władze stopniowo całkowicie uwalniają ruch graniczny między oboma państwami niemieckimi. Coraz więcej obywateli NRD udaje się na zachód w poszukiwaniu lepszych warunków życia. Liczba uchodźców sięga prawie stu tysięcy miesięcznie. Nie jest to dziwne, gdy porównamy wysokość przeciętnych pensji w NRD i RFN. W NRD to około 800 DDM, a w RFN 2000 DM. Przez wiele lat oficjalny kurs obydwu walut jest przez włodarzy NRD ustalony na poziomie 1:1. Kurs taki odzwierciedla jednak wyłącznie złudzenia przywódców Państwa wschodnioniemieckiego. Na czarnym rynku (ze względu na brak zewnętrznej wymienialności waluty NRD) kurs ten wynosi 5 DDM  do 1 DM. Taki przelicznik sprawia, iż nominalny dochód obywatela NRD po przeliczeniu jest pawie piętnastokrotnie niższy.  Po otwarciu granic i umożliwieniu wymiany walut w bankach kurs marki wschodnioniemieckiej jest wyceniany coraz niżej, na początku roku 1990 dochodząc do 13:1.

Sytuacja NRD staje się coraz bardziej katastrofalna. Odpływ najlepszych fachowców oraz załamanie gospodarcze w pozostałych państwach socjalistycznych powodują ogromne straty. Władze nie są w stanie przeciwdziałać kryzysowi. Na marzec rozpisane zostają pierwsze i zarazem ostatnie wolne wybory w NRD…

Początkowo władze RFN nie podejmują ewentualnej kwestii zjednoczenia Niemiec. Temat ten wydaje się zbyt odległy i nierealny. Jednakże stale zwiększająca się fala uchodźców grozi destabilizacją zarówno RFN jak i NRD. Pojawiają się pierwsze koncepcje zjednoczenia. Jest ono jednak uzależnione od decyzji czterech mocarstw – ZSRR, Francji, Wlk. Brytanii i USA, przy czym jedynie USA wspierają pomysł połączenia państw niemieckich widząc w tym okazję do osłabienia wpływów ZSRR. Jednak przywódca RFN Helmuth Kohl sprytnie wykorzystuje kryzys wewnętrzny w ZSRR i udaje mu się uzyskać przychylność Gorbaczowa, a potem także pozostałych przywódców mocarstw do koncepcji zjednoczenia Niemiec.

Sytuacja nie jest jednak przesądzona. NRD jest wciąż osobnym organizmem państwowym i wszystko zależy od wyników wyborów. Te wygrywają jednak partie popierające przyłączenie NRD do RFN. W lipcu dochodzi do unii monetarnej, która jest jedną z  najbardziej kuriozalnych w dziejach Europy. Kwestię sporną stanowił tu kurs po jakim  wymieniono marki NRD. Rozsądek podpowiadałby stosunek 1:3 bądź niższy. W NRD dochodzi jednak do licznych demonstracji. Ludzie boją się stracić swoje oszczędności. W panice wydają swoje marki na wszelkie dostępne towary. Rozpoczyna się ostateczna wyprzedaż NRD. W końcu kurs wymiany zostaje ustalony w stosunku 1:1 w przypadku świadczeń socjalnych, płac, oszczędności na kontach bankowych oraz 2:1 w przypadku gotówki. Nie jest to oczywiście decyzja podyktowana żadnymi względami ekonomicznymi. Jest to decyzja czysto polityczna, tak jak następująca trzy miesiące później unia gospodarcza i socjalna. 3 października 1990 roku dochodzi do zjednoczenia Niemiec. RFN – kraj o powierzchni 260 tys. km kwadratowych zamieszkany przez 64 miliony obywateli dosłownie wchłonął NRD – państwo o powierzchni 120 tys. km kwadratowych zamieszkane w końcowej fazie swego istnienia przez zaledwie 16 milionów mieszkańców.

Unia monetarna i otworzenie się wschodnioniemieckiego rynku na dużo silniejszego gospodarczo sąsiada spowodował w byłej NRD szereg problemów. Po początkowej euforii obywateli NRD wynikającej z korzystnego kursu wymiany marki wschodnioniemieckiej do głosu zaczęła dochodzić brutalna rzeczywistość. Wschodnioniemiecki rynek dosłownie zalały towary z RFN i innych państw zachodnich, przy czym z dnia na dzień przestały obowiązywać umowy pomiędzy sklepami, a przedsiębiorstwami i hurtowniami NRD-owskimi, co skwapliwie wykorzystały firmy zachodnie. W rezultacie wschodnioniemieccy producenci prawie całkowicie stracili rynek zbytu na swoje towary. Wylano hektolitry mleka, zaorano niezebrane plony. Pojawiło się szybko rosnące nieznane wcześniej w NRD bezrobocie. Wschodnioniemiecki przemysł i rolnictwo okazały się całkowicie niekonkurencyjne dla zachodnioeuropejskich partnerów. Nawet najlepsze przedsiębiorstwa przechodziły ogromne problemy. Rozpoczęła się nie zawsze uczciwa prywatyzacja majątku NRD oraz czas bolesnych przekształceń i problemów socjalnych. Chociaż kanclerz RFN Helmuth Kohl obiecywał obywatelom NRD „kwitnące krajobrazy” sytuacja w pierwszych latach po zjednoczeniu była daleka od zadowalającej.

Jak wyglądają Niemcy dzisiaj 25 lat po upadku muru? Jako całość Niemcy są  bardzo prężną i dobrze prosperującą gospodarką. Poziom życia w nowych landach uległ znacznej poprawie w stosunku do roku 1990. W roku 1990  PKB na mieszkańca we wschodnich landach stanowiło zaledwie 44% zachodnioniemieckiego, a wydajność pracy była czterokrotnie niższa niż w RFN. Obecnie wydajność pracy jest  na poziomie 80 %, a PKB stanowi około 75% tej z landów zachodnich. Jednakże zjednoczenie rzadko postrzegane jest jako gospodarczy sukces. Od początku z landów zachodnich płynie szeroki strumień wsparcia dla krajów byłej NRD, który szacuje się łącznie już na 2 biliony euro. Wprawdzie tereny byłej NRD odnotowują szybszy wzrost gospodarczy niż landy zachodnie, jednakże gdy porównamy wyniki te do osiągnięć innych byłych krajów komunistycznych nie wygląda to już tak imponująco. Polska na przykład rozwijała się w  ostatnim ćwierćwieczu przeciętnie dwukrotnie szybciej, przy czym nie korzystała z tak gigantycznego wsparcia . Proces zjednoczenia ciężko jest jednoznacznie ocenić z ekonomicznego punktu widzenia ze względu na brak podobnych punktów odniesienia. Czy może nie należało się tak spieszyć , reformować politycznie , gospodarczo i wspierać NRD  jako osobny organizm państwowy, tak by dobrze przygotować się do trudnego procesu zjednoczenia? Nie poznamy odpowiedzi na to pytanie. Nie da się przewidzieć jak potoczyłyby się dalej losy tego Państwa, a tym bardziej choćby w przybliżeniu określić jak funkcjonowałaby jego gospodarka i czy faktyczne koszty zjednoczenia byłyby wtedy niższe.

W roku 2006 miałem okazję osobiście zapytać o opinię na ten temat pewne niemieckie małżeństwo. Mężczyzna, który wcześniej narzekał bardzo na sytuację w swoim kraju wydawał się być wściekły na obywateli byłej NRD i obarczał ich winą za problemy gospodarcze Niemiec. Jego żona skomentowała to tak – „ To prawda, że koszty zjednoczenia są ogromne. Jednak dzięki niemu 16 milinów Niemców jest teraz naprawdę wolnych”  Uważam to za świetne podsumowanie . W końcu nie wszystkie wartości da się przeliczyć na euro.

Więcej  szczegółów na temat historii zjednoczenia Niemiec poznają Państwo podczas wykładów na które serdecznie zapraszam!!!

Maciej Heymann

Skoro było tak dobrze, to czemu było tak źle – fakty i mity na temat sytuacji gospodarczej w byłej NRD

Jakim państwem naprawdę było NRD – piekłem na ziemi, z którego należało uciekać do sąsiedniego raju, czyli RFN? A może całkiem dobrze prosperującą (szczególnie z perspektywy mieszkańca PRL) gospodarką, w której obywatelom zapewnia się niezłą opiekę socjalną od kołyski aż po grób? W niniejszej pracy postaram się w miarę możliwości odpowiedzieć na to dość pokrętnie postawione pytanie. Na początek proponuję przyjrzeć się kilku faktom na temat dzisiejszych zjednoczonych Niemiec. RFN jest gospodarczą potęgą zarówno w Europie jak i w Świecie. PKB tego państwa stanowi prawie 30 % PKB całej Unii Europejskiej. Według danych na rok 2013 wyniosło ponad 3,6 biliona USD co daje kwotę 45 tyś USD na mieszkańca. Dla porównania PKB Polski jest ponad siedmiokrotnie mniejsze – 1,4 biliona złotych czyli około 480 miliardów USD – około 13 tys. USD na mieszkańca. RFN jest również drugim największym eksporterem na świecie i należy tu przypomnieć, iż z roli „fabryki świata” dopiero całkiem niedawno zdetronizowały Niemców Chiny, przy czym liczba ludności jest tam szesnastokrotnie większa. RFN są więc sercem europejskiej gospodarki i od ich kondycji zależy w dużej mierze dobrobyt w Europie, a szczególnie w Polsce, gdyż tam tafia ponad 1⁄4 polskiego eksportu.

Wróćmy jednak do sytuacji z 1945 roku. Niemcy zostają podzielone na 4 strefy okupacyjne – radziecką, amerykańską, brytyjską i francuską. Sytuacja gospodarcza wszystkich stref jest katastrofalna. Ogromne zniszczenia wojenne, reparacje, wywózka całych gałęzi przemysłu, a także wielu tysięcy fachowców jest bardzo owocna w skutkach. Nierzadkie są przypadki śmierci głodowej. Sytuację pogarsza administracyjne sterowanie życiem gospodarczym przez okupantów. Waluta niemiecka tzw. reichsmarka staje się bezużyteczna. Galopuje inflacja. Jakiekolwiek wartościowe towary można nabyć jedynie za dolary na „czarnym” rynku. Pomijając kwestię brutalnych represji, życie w strefie radzieckiej nie różni się znacznie od życia w strefach zachodnich aliantów. Powolne wprowadzanie gospodarki socjalistycznej daje nawet pewne pozytywne rezultaty w kwestii ograniczania gigantycznego bezrobocia…

W początkowej fazie po wojnie całym obszarem Niemiec zarządza tzw. rada sojusznicza złożona ze zwycięskich mocarstw. Jednocześnie rośnie jednak napięcie między zachodem i wschodem i rozpoczyna się okres „zimnej wojny”. W 1948 roku zachodni alianci postanawiają ze swoich połączonych stref okupacyjnych utworzyć demokratyczne niemieckie państwo z gospodarką wolnorynkową. Wobec powyższego pod czujnym okiem amerykanów zachodnioniemieccy ekonomiści przeprowadzają reformę walutową, która zapoczątkuje powstanie bardzo silnej marki zachodnioniemieckiej i stworzy podwaliny późniejszego cudu gospodarczego w RFN. W sytuacji dość swobodnego jeszcze przepływu ludzi i towarów między strefami okupacyjnymi, ogromne ilości coraz bardziej bezwartościowych reichsmarek trafiają na wschód powodując chaos na tamtejszym rynku.

Wówczas władze sowieckie decydują się wprowadzić w swojej strefie markę wschodnioniemecką. Powstają dwa odrębne rynki z różnymi systemami walutowymi. Sowieci postanawiają wprowadzić blokadę Berlina Zachodniego, aby objąć również tą część miasta swoimi wpływami. Dzięki zorganizowanej przez zachodnich aliantów gigantycznej kampanii polegającej na dostarczaniu towarów do Berlina Zachodniego drogą powietrzną blokada ponosi fiasko. Konfrontacja między dawnymi sojusznikami zaostrza się, a w międzyczasie powstają dwa nowe organizmy państwowe:

­- 8 maja 1948 roku Republika Federalna Niemiec, a w odpowiedzi 7 października 1949 roku Niemiecka Republika
Demokratyczna.

– NRD jako państwo pozostające w radzieckiej orbicie wpływów za model gospodarczy musiało przyjąć
gospodarkę centralnie sterowaną, co miało bardzo niekorzystne implikacje dla jej dalszego rozwoju, który od
samego początku był znacznie gorszy jakościowo od rozwoju RFN. Generalnie historię gospodarczego rozwoju
NRD możemy podzielić na trzy fazy.

Pierwsza obejmuje okres od 1949 do 1961 roku, czyli do wybudowania muru berlińskiego i zamknięcia obywatelom NRD możliwości przedostania się na zachód. W okresie tym wprowadzono w życie kilka dużych planów gospodarczych w stylu sowieckim. Ich realizacja pochłaniała ogromne zasoby ludzkie i kapitałowe. Likwidowała wprawdzie bezrobocie, jednakże nastawiona była na wytwarzanie wielkoprzemysłowych dóbr produkcyjnych,a podstawową bolączką gospodarki wschodnioniemieckiej był stały i zwiększający się niedobór dóbr konsumpcyjnych. Dodatkowo centralne nieudolne zarządzanie powodowało dużą nieefektywność projektów  i marnotrawstwo środków. Ponieważ jednak odgórne zarządzenia jedynej miłościwie panującej z sowieckiego nadania partii SED (Niemieckiej Partii Jedności Narodowej) nakazywały zwiększanie wydajności pracy, czyniono to poprzez podwyższanie norm produkcyjnych. Coraz gorsze warunki pracy, niskie wynagrodzenia, brak podstawowych artykułów konsumpcyjnych i ogólnie pogarszające się warunki życia doprowadziły do wybuchu krwawo stłumionego buntu społecznego w czerwcu 1953 roku. Po tych wydarzeniach włodarze NRD postanowili zrobić wszystko, aby taka sytuacja więcej się nie powtórzyła. W efekcie wprowadzono bardzo ścisłą kontrolę i inwigilację społeczeństwa. Inwigilację która nie miała równych w bloku socjalistycznym (podaje się, że co szósty obywatel współpracował ze STASI). Wprowadzono jednak również szereg reform mających poprawić sytuacją ekonomiczną. Mimo tego wielu obywateli, szczególnie specjalistów znających swoją wysoką rynkową wartość w poszukiwaniu lepszych perspektyw wciąż decydowało się na ucieczkę na zachód poprzez nieszczelną granicę w Berlinie. Ten demograficzny drenaż stanowił bardzo poważny problem dla NRD. Dlatego też w 1961 roku zdecydowano się zaradzić temu budując słynny berliński mur.

Zaczyna się drugi okres rozwoju gospodarczego NRD (1961 ­1970) w dodatku okres dość pomyślny.
Jest kilka przyczyn takiego stanu rzeczy:
­ Uszczelnienie granic rozwiązuje problem odpływu wartościowej i wykształconej siły roboczej.
Jest to okres dużego otwarcia we wzajemnych stosunkach obu państw niemieckich, szczególnie w wymiarze wymiany handlowej co przynosi NRD wymierne korzyści. RFN traktuje handel z NRD na zasadach wyjątkowo uprzywilejowanych, co pozwala NRD sprzedawać szerokim strumieniem swoje towary na zachodnich rynkach zbytu
i uzyskiwać jakże cenne dewizy. Jest to wyjątkowa sytuacja, biorąc pod uwagę, iż jest to państwo bloku socjalistycznego. Dobrą koniunkturę dodatkowo wspiera fakt, iż w NRD w latach sześćdziesiątych wciąż istnieje wiele drobnych i średnich prywatnych przedsiębiorstw produkujących wartościowe towary i de facto pozwalających finansować wielkoprzemysłowe projekty państwowe. Funkcjonuje również indywidualne rolnictwo dość sprawnie zaopatrujące rynek. Towary wschodnioniemieckie zaczynają być cenione na światowych rynkach, w tym szczególnie na rynkach państw socjalistycznych. Wydajność pracy wzrasta do poziomu 65 % wydajności zachodnioniemieckiej, co jest bardzo dobrym wynikiem. Zaopatrzenie w towary na rynku wewnętrznym staje się całkiem niezłe i budzi zazdrość w pozostałych państwach bloku wschodniego. Zaczyna się mówić o NRD­owskim cudzie gospodarczym…

Warto tutaj nadmienić, że w rzeczywistości NRD zaczyna wtedy być coraz bardziej uzależnione od środków pozyskiwanych z RFN i to środków, które nie koniecznie pochodziły ze zwyczajnej wymiany gospodarczej. Najbardziej przykrym zjawiskiem był handel ludźmi polegający na wykupowaniu przez RFN więźniów politycznych. Współpraca gospodarcza rozwijała się w wielu dziedzinach. Niestety często dochodziło do nadużyć. Przy kooperacji z zachodnimi firmami wykorzystywano przymusową pracę więźniów. Leki zachodnioniemieckich koncernów testowano na niczego nieświadomych pacjentach NRD­owskich szpitali. To było prawdziwie oblicze socjalistycznego cudu… Marki zachodnioniemieckie płynęły szerokim strumieniem również jako różnego rodzaju opłaty tranzytowe, opłaty za składowanie śmieci i tym podobne.

Etap trzeci 1971 ­ 1989 Sytuacja gospodarcza ulega pogorszeniu od początku lat siedemdziesiątych. Nowy pierwszy sekretarz Erich Honecker zaczyna realizować szeroko zakrojoną i bardzo drogą politykę socjalną obejmującą system stałych niskich cen na podstawowe dobra konsumpcyjne, czynsze, rozwój mieszkalnictwa socjalnego oraz bardzo rozległy system wsparcia socjalnego. Są to bardzo kosztowne projekty. Tymczasem pogarsza się koniunktura na produkty NRD­owskich firm. Czkawką odbija się antyinnowacyjny charakter gospodarki scentralizowanej. Towary z NRD nie nadążają za rozwojem technologii. W dodatku pod koniec lat sześćdziesiątych i na początku siedemdziesiątych likwidacji ulegają najwydajniejsze sektory gospodarki. Pod wpływem nacisków z ZSRR drobne i średnie przedsiębiorstwa zostają upaństwowione. Opornych właścicieli czeka więzienie, tych bardziej spolegliwych nagroda… w postaci funkcji kierowniczych w ich własnym przedsiębiorstwach, które już do nich nie należą. Pod koniec lat sześćdziesiątych skolektywizowane zostaje również prawie całe wschodnioniemieckie rolnictwo. Gospodarka zaczyna się staczać po równi pochyłej. Rosną długi, dewastacji ulega infrastruktura i środowisko. Pod koniec lat osiemdziesiątych NRD­owskie przedsiębiorstwa jak i całe państwo są już w bardzo złym stanie. Wydajność pracy w roku 1989 wynosi już tylko około 1⁄4 zachodnioniemieckiej. Na szczęcie finałem tego procesu staje się zjednoczenie Niemiec, którym to szczegółowo zajmę się na następnym naszym spotkaniu.

Tyle o historii. Aby lepiej zrozumieć, dlaczego gospodarka centralnie planowana jest mniej wydajnym modelem od gospodarki wolnorynkowej, proponuję przedstawić Państwu sprawę przy pomocy absolutnie podstawowego mechanizmu gospodarczego jakim jest mechanizm ceny. Czym wszakże jest cena i jakie implikacje wywołuje dla gospodarki. Otóż cena jest przede wszystkim informacją – informacją o tym gdzie, w jakiej ilości i jakiego rodzaju dóbr i usług potrzebują konsumenci i jakie środki są skłonni przeznaczyć na dobra, których pragną. Bez takiej prawdziwej czyli wynikającej z wolnej gry sił podaży i popytu informacji żadna gospodarka nie jest w stanie prawidłowo funkcjonować. W dzisiejszym świecie istnieją wprawdzie systemy cen ważnych interesów społecznych.

Czemu mechanizm ten jest tak istotny? Wyobraźmy sobie następującą sytuację – w gospodarce centralnie sterowanej jaką była NRD zaplanowano wyprodukowanie 10 milionów par rękawiczek zimowych (aby owieczki nie pomarzły ;­)). Ich cenę ustalono np. na 10 marek za parę, przy koszcie wytworzenia na poziomie 5 marek. Jeżeli nastąpi mroźna zima prawdopodobnie nie będzie problemu z ich zbytem. Co więcej, jeżeli ochłodzenie przyjdzie gwałtownie to istnieje duże prawdopodobieństwo, że co bardziej przedsiębiorczy obywatele zakupią więcej rękawiczek i chętnie odsprzedadzą swoim współobywatelom, po oczywiście znacznie wyższej cenie. Nabywcy z pewnością się znajdą (Zima trzyma, a państwowych sklepach rękawiczek już nie ma ­ odwieczna bolączka gospodarek socjalistycznych). Tak, ale w tym wypadku władze mogą stwierdzić, iż wina leży wyłącznie po stronie wrogich ludowi spekulantów. Co w takim razie gdy zima będzie wyjątkowo łagodna? Pewnie żaden obywatel nie będzie zainteresowany kupnem rękawiczek po 10 marek za parę, a towar jest już dostarczony do sklepów i zalega w magazynach. Więc co dalej? Być może znaleźliby się chętni na rękawiczki i kupiliby je choćby z przezorności bądź na następny rok. Jest jednak jeden warunek – ich cena musiałaby spaść! Nawet do pięciu, a być może i trzech marek. Takie wyprzedaże przecież na co dzień dzisiaj obserwujemy.

Jednakże ceny w socjalizmie były ustalane arbitralnie przez władze i nie odzwierciedlały rzeczywistości. Oczywiście władze mogłyby administracyjnie obniżyć ceny, lecz osoby odpowiedzialne musiałyby przyznać się do błędu, co może być trudne, jeżeli nie niemożliwe ­proces ten musiałby przejść cały tryb administracyjny, więc minęłoby co najmniej kilka tygodni.

No tak, ale towar zalega na półkach i rosną koszty jego magazynowania, więc może jednak warto tak zrobić. Przyjmijmy więc, że cenę postanowiono administracyjnie obniżyć do 3 marek za parę. Pogoda jednak lubi być kapryśna i w międzyczasie chwyta ostry mróz… Dalszy scenariusz jest już Państwu znany. W każdym razie rzeczywistość znowu zaskoczyła planistów.

Ten prosty przykład miał uświadomić Państwu problemy, które stwarza centralnie sterowanie cenami i całą gospodarką .Przypominam – cena jest informacją! Informacją użyteczną tylko wówczas, gdy jest prawdziwa, czyli odzwierciedla rzeczywistość!

Więcej o cenach w NRD w materiałach dostępnych na zajęciach!

Mam nadzieję, że wzbudziłem u Państwa choćby minimalne zainteresowanie i z ciekawością czekacie na ciąg dalszy.

Maciej Heymann